Po pierwsze, soczewka. Tanie kamery (te, które widzisz na Amazonie za 20 dolarów) używają zwykłych plastikowych soczewek bez żadnej powłoki antyfog ani hydrofobowej. Kiedy pada, woda przykleja się do soczewki jak klej – nie perli się, tylko tworzy śliską masę, która rozprasza światło. Znasz ten dziwny „mglisty” wygląd? To kondensacja przenikająca do obudowy soczewki, bo pomijają gumowe uszczelki, żeby zaoszczędzić 2 centy na sztuce. Kiedyś rozebrałem kamerę za 15 dolarów i poczułem zapach taniego plastiku – pachniało jak palony plastik prosto z pudełka. Obrzydliwe.
Po drugie, jednostka multimedialna. Te (kiepskie jednostki multimedialne z Androidem) widziane w sklepach motoryzacyjnych? Oszczędzają na chipach do przetwarzania obrazu. Nawet jeśli masz przyzwoitą kamerę, tania jednostka nie jest w stanie wystarczająco szybko dostosować jasności/kontrastu, aby przebić się przez mgłę. Miałem faceta w zeszłym miesiącu, który wydał 400 dolarów na „premium” uniwersalną jednostkę – zamarzała za każdym razem, gdy padało. Zamieniłem ją na (jednostki WITSON) i bum – krystalicznie czysto. Różnica? Prawdziwe uszczelnienie pogodowe, a nie tylko naklejka z napisem „wodoodporny”.
Ach, jeszcze jedno – nie zaczynajcie mnie o kłamcach, którzy Pują zdjęcia swoich produktów! Widziałem sprzedawców robiących zdjęcia kamery w suchej pracowni, a potem twierdzących, że działa w ulewach. Totalne bzdury.

